Recenzje książek

Frajda

 

"Frajda” to list miłosny na 140 stronach. A może erotyk? Tak, jeśli liczycie państwo na „momenty”, ta książka nie zawiedzie. Można ją uznać za jeden wielki „moment” w wielu aktach. – Natalia Szostak, Gazeta Wyborcza
 
To historia pierwszej prawdziwej, bardzo silnej i powracającej po latach we wspomnieniach relacji. O związku na całe życie, którego początek pozwalał to życie definiować wyjątkowo dokładnie, w czujności i w poczuciu ważności każdego szczegółu. „Frajda” jest o pamiętaniu, porządkowaniu wspomnień, o silnej więzi erotycznej i mnogości oblicz ludzkiej namiętności. – Jarosław Czechowicz, Krytycznym Okiem „Frajda” jest o pamiętaniu, porządkowaniu wspomnień, o silnej więzi erotycznej i mnogości oblicz ludzkiej namiętności. – Jarosław Czechowicz, Krytycznym Okiem
 
Nie bez powodu opisywanie miłości i seksu, choć częste w literaturze, rzadko kiedy się udaje. W tym wypadku możemy podziwiać dużą wrażliwość autorki i jej umiejętność operowania słowem. - Bernadetta Darska
 
Więcej

To rozpisana na dwa głosy swego rodzaju żałobna, ale piękna i wzruszająca pieśń o latach, które odeszły (…) Marta Dzido po mistrzowsku poradziła sobie z językiem opisującym seks. Fragmenty te (a jest ich mnóstwo) znakomicie oddają namiętność. Eros jest tu obecny w każdej czułości, każdym dotyku, spojrzeniu, ale także różnego rodzaju „pierwszych razach”. To bezpruderyjna historia odkrywania radości z seksu, przekraczania norm i znajdowania w tym szczęścia. – Anna Godzińska, Szuflada

Autentycznie i bez „mizdrzenia się” opisuje kobiece pożądanie, orgazmy, seksualne pragnienia. Nie ma w tym pretensjonalności, jest za to seks na warszawskich dachach i na cmentarzu, cielesne i emocjonalne trójkąty, ale i lęki przed zaangażowaniem i idącym za nimi ograniczeniem możliwości pełnego doznawania świata.  Frajda jest więc powieścią erotyczną w najlepszym znaczeniu tego słowa. W dodatku z ciekawie zbudowaną narracją.  – Jolanta Prochowicz, e-splot

Czy da się opowiedzieć o pierwszej miłości? O tym, jak pękają bariery i młode ciało odkrywa, czym jest przyjemność? A także o tym, że jej dawanie bywa ważniejsze niż doznawanie rozkoszy, bo wiąże partnera miłosnym węzłem i pozwala go od siebie uzależnić. Żaden węzeł nie jest jednak ostateczny, zwłaszcza gdy dwoje ludzi zakłada, że pozostaną wolni, nie przyjmą żadnych ograniczeń i nie wykluczą ze swego życia niczego, co mogłoby pomnożyć  rozkosz.
Czy da się opowiedzieć o miłości, skoro język stawia opór? To mogło się udać tylko przy założeniu, że odrzuci się wszystko, co wulgarne i że zachowa się szczerość i niewinność młodości.
Polszczyzna Marty Dzido to "język giętki", który potrafi zachować niewinność i zdziwienie tym, co dzieje się pierwszy raz.
Nie jest to jednak opowiadanie całkiem młodej kobiety. To retrospekcja, pozbawiona nostalgii, a przepojona sensualnością. Tych dwoje spotkało się kiedyś, a potem życie uniosło ich w dwie różne strony. Z perspektywy lat, bagażu dorosłości spoglądają na to, co im się zdarzyło i czują dawny żar.
"Frajda" to powieść, którą można postawić obok prozy miłosnej Marqueritte Duras: bezkompromisowa artystycznie, szczera i sensualna. - Nagroda Literacka Unii Europejskiej 2019 -uzasadnienie Jury, prof. Anna Nasiłowska

Historia ma wydźwięk uniwersalny a każdy może ją odczytać po swojemu skupiając się na własnych doświadczeniach. Bo miłość tutaj może być wszystkim, i tytułową frajdą, i namiętnością, i rozczarowaniem. Może być silna i zniewalająca, ale też bardzo ulotna. - Marta Mrowiec, Na Regale

Marta Dzido dała nam Frajdę, czyli bezpretensjonalną książkę o miłości, która niektórym się już przytrafiła, a innym być może jeszcze przytrafi. O miłości majowej, burzliwej, cielesnej. O związku bez przyszłości, w który i tak się brnie, bo jest jak uzależnienie. Ta książka wzrusza i podnieca, pozwala wyobraźni na wycieczki do krainy beztroskiej frajdy. - Lady Pasztet

Autorka pokazuje, że kobieta może być gotowa do działania tak jak mężczyzna, że może pragnąć, rozkochiwać, wybierać, decydować, prowokować, nęcić, że może wszystko. Marta Dzido pokazała jak wspaniale jest być świadomą kobietą.
Autorka pokazuje, że kobieta może być gotowa do działania tak jak mężczyzna, że może pragnąć, rozkochiwać, wybierać, decydować, prowokować, nęcić, że może wszystko. Marta Dzido pokazała jak wspaniale jest być świadomą kobietą.
Autorka pokazuje, że kobieta może być gotowa do działania tak jak mężczyzna, że może pragnąć, rozkochiwać, wybierać, decydować, prowokować, nęcić, że może wszystko. Marta Dzido pokazała jak wspaniale jest być świadomą kobietą.
Autorka pokazuje, że kobieta może być gotowa do działania tak jak mężczyzna, że może pragnąć, rozkochiwać, wybierać, decydować, prowokować, nęcić, że może wszystko. Marta Dzido pokazała jak wspaniale jest być świadomą kobietą.

Kobiety Solidarności

To lektura niewygodna dla wszystkich, których złości słowo „patriarchat” i negują / wypierają ze świadomości prosty a znamienny fakt, że role kulturowe dotyczące płci są przemożnym determinantem historycznym, społeczno-gospodarczym, politycznym. A choć książkę Dzido czyta się lekko, nie jest to treść niezobowiązująca. To subtelne, wyrafinowane przez stonowane podanie argumentów i ukazanie różnych perspektyw oskarżenie pod adresem naszego świata, który powstał na gruzach Polski Ludowej. - Krzysztof Wołodźko, Znak

„Kobiety Solidarności” opowiadają historie z pozoru drobne, ale paradoksalnie może nawet bardziej dobitnie pokazujące, jak głęboko wgryzło się w nas myślenie patriarchalne.- Piotr Bratkowski, Newsweek

Więcej
Autorka pełni tu rolę nie tylko reporterki rozmawiającej z bohaterkami, ale także detektywki poszukującej zaginionych ludzi. Wynik śledztwa jest z jednej strony sukcesem – to odnalezienie zapomnianych kobiet, odtworzenie ich biografii, tak istotnych dla losów naszego kraju i jego drogi do demokracji. Z drugiej strony jest to jednak smutna narracja, pokazująca, kto pisze historię – mężczyźni pamiętający swoje nawet najmniejsze zasługi. - Anna Godzińska, Szuflada

Książka „Kobiety Solidarności” została rzetelnie napisana przez autorkę, skrupulatnie opisując zryw solidarnościowy z 1980 roku widziany z perspektywy kobiet. Dzido szczegółowo opisała wiele faktów z tamtego okresu i dotarła do mnóstwa kobiet, które zostały wymazane z kart historii, a brały czynny i aktywny udział w dziejących się wtedy wydarzeniach przywracając na nowo pamięć o nich wszystkich. Solidarność jest kobietą i nic nie jest już w stanie tego zmienić. Izabela Pazoła, Feminoteka



Matrioszka

Dzido z powodzeniem możemy dopisać do listy kobiet, wykorzystujących nowe technologie do generowania utworów cyfrowych – wystarczy przywołać Malloy, Shelley Jackson, Stephanie Strickland, Christine Wilks, Susan Gibb, Ayę Karpinską. Dzido w Matrioszce wykorzystuje cały potencjał hipertekstu, w efekcie odbiorca otrzymuje wielowarstwową, hipermedialną, polifoniczną i popkulturową hiperfikcję. Hipertekst prezentuje historię matki i córki, która wkrótce również zostaje matką, w symbolicznej formie tytułowej rosyjskiej matrioszki – zestaw drewnianych lalek, włożonych jedna w drugą – będącej alegorią ich życia.- Urszula Pawlicka, Techsty

Więcej

W 2012 roku przed Manifestacjami Poetyckimi mailując z pewną osobą, dostałam pytanie, z jakim tematem będę uczestniczyć podczas festiwalu – napisałam, że prezentuję z Łukaszem Podgórnim adaptację cyfrową Tytusa Czyżewskiego. W odpowiedzi otrzymałam: "jesteś w którejś dyskusji w «męskiej przestrzeni»?", po czym padło zdanie, że Ona występuje w "przestrzeni kobiecej". Krótkie zdania, ale tak mocne i znaczące, że nie potrafiłam tak po prostu wyrzucić ich do "kosza", tym bardziej, że wypowiedziała je kobieta także sięgająca po narzędzia nowych mediów. Okazuje się, że działania Judy Malloy – Women, Art and Technology – to jakaś mrzonka. Technologie są męskie, choć technologia jest przecież kobietą (?). Nie sądziłam, że możemy nadal myśleć w takich kategoriach, nawet jeśli zapisuje się je w cudzysłów, a może to i gorzej – cudzysłów wykorzystujemy do szybkiego skategoryzowania, zasygnalizowania zjawiska, by po chwili asekuracyjnie powiedzieć, że przecież wcale tak nie myślimy… Czas zatem przyznać się, że czekałam na taki hipertekst jak Matrioszka Marty Dzido, nie tylko dlatego, że jest hiperpowieścią, którą chce się czytać, lecz także, że, przede wszystkim, włącza "przestrzeń kobiecą" w "przestrzeń męską" (czy ten dyskurs nie brzmi jałowo?). Dzido z powodzeniem możemy dopisać do listy kobiet, wykorzystujących nowe technologie do generowania utworów cyfrowych – wystarczy przywołać Malloy, Shelley Jackson, Stephanie Strickland, Christine Wilks, Susan Gibb, Ayę Karpinską.

Można zarzucać Marcie Dzido, że podała rękę tradycjonalistom, ale być może ma rację – może jeszcze trzeba prowadzić ich za rączkę. Można zarzucić autorce, że wprowadziła animacje i ilustracje, które niczego nie wnoszą do tekstu, a graficznie utwór nie wywołuje entuzjazmu. Nie można jednak powiedzieć – w końcu! – że powieść hipertekstowa nobilituje formę, spychając na dalszy plan treść. Matrioszka jest dowodem tego, że o znaczeniu utworu cyfrowego możemy rozmawiać – niech żyje interpretacja (?), ale co ważne – w kontekście struktury, programowania i narzędzi. Na tym mogłabym skończyć tekst, wspominając jeszcze o milczących, skonsternowanych krytykach literackich, którzy nie wiedzą co mają robić, bo niby autorką jest Marta Dzido (ta Dzido?), bo niby hipertekst ma ISBN (jest książką?), czyli jak – "wypada" napisać recenzję czy nie? - Urszula Pawlicka, Techsty

Ślad po mamie

 

 

Nowa książka Marty Dzido mimo, że powstała jeszcze przed głośnym „Małżem”, jest o niebo dojrzalsza od wydawniczego debiutu pisarki. Dojrzalsza, bo nie tylko trafnie i dosadnie opisuje ból i zagubienie, niezmiennie związane z wkraczaniem w dorosłość, ale przed wszystkim koncentruje się na kontrowersyjnym temacie, dotąd przemilczanym taktycznie w polskiej literaturze. - Grzegorz Stępniak, Regałowisko

W przejrzystym i prostym z pozoru tekście Marta Dzido skompletowała przerażające motywy traumy kobiecości.- Kazimiera Szczuka, Wysokie Obcasy

Ta pozornie prosta historia dotykająca kontrowersyjnego tematu jest tak naprawdę opowieścią o trudnym i bardzo bolesnym dojrzewaniu - Łukasz Andrzejewski, Independent

 

Więcej

Pod subtelnym płaszczykiem formy fabuła brutalnie wdziera się w psychikę czytelnika, demaskuje rzeczywistość, ucina suche i puste dywagacje nad odwiecznym problemem aborcji, obnaża tabu. - Marta Skrzypczak, Pro Arte

Małż

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mały realizm kapitalistyczny w wydaniu dziewczęco fajnym. Ale i potwornym, choć językowo sprawnym i soczystym, wciągającym i skrótowym.- Kazimiera Szczuka, Wysokie Obcasy

W moim przekonaniu o wartości “Małża” nie stanowi ta warstwa powieści, która koncentruje się na eksponowaniu buntu bohaterki wobec wszechobecnego zakłamania i narzucanych przez media wzorców zachowań konsumpcyjnych. Bardziej znaczący wydaje mi się rozgrywający się w tle, niejako “na zapleczu” doraźnych wątków narracji, dramat stopniowego rozpadu relacji międzyludzkich. - Artur Madaliński, Tygodnik Powszechny

Małż jest głosem młodego pokolenia, bez ogródek wskazującym głupotę naszej rzeczywistości. Krytycznym, odważnym, antykonsumpcyjnym, pełnym gniewu. - Jarosław Lipszyc, Życie Warszawy

Rozwiń

Recenzje filmów

Siłaczki

Siostry, do kin! Czas docenić nasze prababki. Na ekrany wchodzi właśnie film Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego „Siłaczki”, dzięki któremu możemy prześledzić historie polskich surfrażystek. To one wywalczyły dla swoich rodaczek, córek, ale i dla nas, prawo do głosowania i kandydowania. To dzięki nim Polki były w światowej awangardzie. Prawa wyborcze uzyskałyśmy przecież przed Szwedkami, Brytyjkami i Francuzkami.- Vogue.pl

Jest w „Siłaczkach” Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego coś wzruszającego i wkurwiającego jednocześnie. Film dokumentalny przypomina postacie emancypantek, tytułowych siłaczek, które 100 lat temu walczyły o prawa kobiet. – Krytyka Polityczna, Agnieszka Wiśniewska

Więcej

Dzięki filmowi Siłaczki polskie sufrażystki stają się bliskie i realne - Wysokie Obcasy, Dorota Warakomska

Nasze prababki ogólnie nie miały łatwego życia. Ówczesne aktywistki walczyły przecież o prawa w kraju, którego wtedy oficjalnie nie było nawet na mapie! To różniło je od sufrażystek działających na przełomie XIX i XX wieku na świecie. Mogły też liczyć na silne wsparcie mężczyzn, którego np. Angielkom zabrakło. Feministyczne hasła przenikały się z niepodległościowymi, a niektóre z nich wciąż brzmią aktualnie. – natemat, Bartosz Godziński

Solidarność według kobiet

„Przejmujący dokument, w którym nie brakuje suspensu, tajemnicy ani tempa" - Konrad Wirkowski, Festiwal Filmowy Watch Docs

"Kawał żmudnej, benedyktyńskiej roboty, to jedna rzecz. A druga, że to bardzo dobry film. 103 minuty i cały czas trzyma widza przed ekranem. To trudna sztuka, zwłaszcza w dokumencie." - Wojciech Kocołowski, Planete+

„W filmie wiele jest scen - perełek, cudownych opowieści i zaskakujących wyznań" - Iwona Kurz, KINO

"W naszej obecnej debacie mało jest tak pluralistycznych, a jednocześnie dobrze opowiedzianych historii, nie wpisujących się w podziały polityczne dzisiejszej Polski!" - Mateusz Fałkowski, Rzeczpospolita

Więcej
"Polecam rewelacyjny film dokumentalny "Solidarność według kobiet" autorstwa Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego. Masa wspaniałych archiwaliów, sporo ciekawych opowieści, kilka nieoczywistych diagnoz." - Agnieszka Graff, Wysokie Obcasy

"Nie ma w tej opowieści resentymentu, nie ma zbędnego patosu, choć nie brakuje wzniosłych momentów. Jest napięcie – materiał został doskonale zmontowany, a sposób wprowadzenia Ewy Ossowskiej to absolutnie mistrzowskie zagranie." - Edwin Bendyk, Polityka

„Ten dokument jest z ducha Sierpnia, a Sierpień jednoczył! I za to szczere gratulacje" - Krzysztof Świątek, Tygodnik Solidarność

"Recenzji nie będzie, bo to zbyt ważny film, żeby mogli państwo po recenzji powiedzieć, że jednak może wolą obejrzeć coś innego. (…) Marta Dzido niczym Agnieszka z "Człowieka z marmuru" wyruszyła z kamerą w poszukiwaniu bohatera, tutaj bohaterek, które pomogą jej zrozumieć. Bez nich, bez ich historii, nie może poznać tak na serio historii miejsca, w którym mieszka” - Agnieszka Wiśniewska, Krytyka Polityczna
„To bardzo dziwny dokument, wartościowa choć kontrowersyjna synteza dwóch narracji, które na ogół nie spotykają się ze sobą. Film niejednoznaczny i mocno na przekór (...) Niewiele w Polsce jest dokumentów, wydarzeń, postaci, którym dane jest przełamać dzisiejsze, bardzo silne osie podziałów, głęboko zakorzenionych sympatii i antypatii. Marcie Dzido i Piotrowi Śliwowskiemu chyba uda się ta sztuka. Może dlatego, że nie tyle są niepokorni, co przekorni. A może dlatego, że tylko prawda jest ciekawa." - Krzysztof Wołodźko, Gazeta Polska

"Skromny, a jednocześnie perswazyjny. Angażujący emocjonalnie i ideologicznie.” - Paulina Kwiatkowska, Instytut Kultury Polskiej UW

„To dynamit, który rozsadza nasze wyobrażenia o Solidarności, a równocześnie film delikatny, wręcz empatyczny" - Michał Gawriłow, Centrum Myśli JP II

"Film nie daje prostych odpowiedzi, wręcz przeciwnie, zmusza do przemyśleń, rewidowania swoich poglądów, zadawania kolejnych pytań" - Szymon Surmacz, Stacja Wolimierz

Downtown

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
" Faktem jest, że w zalewie tzw. szlachetnych dokumentów, opartych na bezinteresownej obserwacji, do których tak bardzo przyzwyczaiło nas polskie kino, największe wrażenie robią dzisiaj te, które próbują być w jakiś sposób niewygodne, które chciałyby wziąć widza pod włos. Spośród tytułów pokazywanych w konkursie krakowskiego festiwalu warto zwrócić uwagę na " Downtown" Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego, będący niezwykłym zapisem z pogranicza fotografii, teatru i akcji społecznej. Oiko Petersen zorganizował w Warszawie sesję zdjęciową dla młodzieży z Zespołem Downa, pozwalając swoim bohaterom wcielać się w postacie ze swych marzeń: w baletnicę, szefa, punka, gospodynię domową... Widz zmuszony jest przejść w tym filmie ciekawą drogę: od podglądactwa i ekscytacji sensacyjnym tematem po zderzenie z wyobrażeniem na temat tego, co w naszej kulturze ma prawo stanąć w blasku fleszy jako atrakcyjne, luksusowe czy sexy." Anita Piotrowska, Tygodnik Powszechny
 
 
 
 
Rozwiń